Mieliśmy na doczepkę dołączyć do sporej grupy kajakarzy. Jednak prognozy pogody zapowiadały burze i prócz nas płynęła tylko jedna para. Przez trzy dni leniwie przewiosłowaliśmy ok. 150 km do Kamieńczyka, ciesząc się niespodziewanie pięknym słońcem i uroczymi krajobrazami. To właśnie na tej wyprawie jedyny raz zgubiłem zegarek - gdy po nagłym zderzeniu z wodną tyczką nabraliśmy wody i awaryjnie przybijaliśmy do brzegu...
Zdecydowanie polecam podobną wyprawę, to mały rzut beretem od Warszawy!