Latem 2008 postanowiliśmy przyjrzeć się podlaskim żubrom oraz urodzie Puszczy Białowieskiej. Choć PKP nam trochę utrudniło podróż podstawiając dwa pociągi do Siedlec - pospieszny i osobowy - o tej samej porze, dotarliśmy bez większych przygód do Hajnówki.
Po obejrzeniu nowoczesnej cerkwi ruszyliśmy ku Białowieży, zwiedzając tajmnicze Miejsce Mocy. Nie jesteśmy wystarczająco wrażliwi by odczuwać wibracje Ziemi, ale bogactwo przyrody zauważyliśmy. Do żubrów już nie zdążyliśmy, więc zrobiliśmy sobie wycieczkę po Białowieży.
Następnego dnia zwiedziliśmy rezerwat żubrów, gdzie można zobaczyć też wiele innych "dzikich" zwierząt: sarny, łosie, dziki, koniki Przewalskiego...
Potem pożegnaliśmy się z Białowieżą i jadąć przez niezwykłą Puszczę Białowieską jechaliśmy przez Narewki i Eliaszki do Narwi, pod którą się rozbiliśmy namiotem.
Ranek nad Narwią był przepiękny, co próbowałem zachować na zdjęciach... Ruszyliśmy do Krainy Otwartych Okiennic, czyli trzech wsi wyróżniających się przepiękną, bogatą snycerką domów, a zwłaszcza okiennic. Jak się okazało, lokalne władze dbają o swój skarb i wspomogły finansowo niezbędne prace remontowe, by te unikatowe zdobienia przetrwały. Dowiedzieliśmy się także, że wsie pełnią już raczej funkcje letnisk, mało który dom zamieszkały jest okrągły rok, a jeśli już to przez starsze osoby.
Wieczorem dojechaliśmy przez Rzepniki i Juchowiec do Białegostoku, skąd wróciliśmy do domu. W sumie zrobiliśmy ok. 100 km, ale wrażeń mnóstwo.